poniedziałek, 8 stycznia 2018

Poświąteczny przedświąteczny mix

Z lekka zabiegani byliśmy - jak to przed świętami. Właśnie ten okres dla Połówki jest dość pracochłonny i ograniczony tylko do powierzchni kuchni. A wszystko to za sprawą znajomych, którzy jak już spróbują jej wypieków to na inne nie kcom spojrzeć.

Masy budyniowe białe i czarne i tony ugotowanego maku.
Biszkopty różnej maści. 
Nad wszystkim pieczę trzymał Rico.
Lakierowanie
Pomni na to co nas czeka, już parę dni wcześniej ubraliśmy choinkę a na półce pojawiły się cottonbale.



Dotarły do nas kartki. Jedna z Kenii od znajomego, który poleciał do dziewczyny poznanej  przez Internet. Druga od Pantery, która co roku pamięta o nas i przysyła nam kartkę własnej produkcji. Panterko pięknie dziękujemy za pamięć i jak zwykle przepraszamy za brak odzewu z naszej strony, ale jak zwykle wszystko w tym czasie staje na głowie.

Kartka od Pantery.
Kartka z Kenii.
Żeby tego było mało to jeszcze Połówka zorganizowała prace plastyczne dla najmłodszych.







A wszystkiemu przyglądał się znudzony i zaspany Rico.
Wieczorem, w czwartek przed świętami, dojechały do nas wędzonki produkcji Kucharza. Czasu było tylko tyle żeby to wszystko walnąć na stół w pokoju. Jednak ktoś już bardzo interesująco pełnił wartę.

Schab wędzony
Kiełbasa własnej produkcji 

Coś mi smacznie pachnie.
Proszę, choć pobawimy się razem. Nic ci nie zrobię.
Ej ty duży daj kawałek.
Ja sierota, znajda. Nikt mnie nie kocha. Tylko kuszą.


W końcu skończyło się szaleństwo, ciasta zostały rozwiezione, dom doprowadzony do porządku. Wreszcie można było się byczyć w łóżku a i Rico załapał się na małe co nie co i świąteczny prezent.