Strony

czwartek, 27 lipca 2017

[35]. Po trochu o wszystkim.

Po ostatni wypadzie w rodzinne włości popadłem w wekowanie i kuchcenie. Słodka wykorzystała do maksimum moje dobre serce moją chęć pomocy i zagnała mnie do wekowania. Zebraliśmy dość sporo ogórasów,  które ze względu na swą grubość znalazły miejsce w curry. Mało przy tym roboty a wychodzą tak smaczne, że bez żalu pożegnałem odmianę konserwową.

Przy okazji sobotniego złupienia ogrodu, fasolka z naszych zbiorów trafiła na niedzielny stół. Nie powiem, podłechtane zostało moje męskie ego kiedy Kucharz wcinał fasolkę. Ostatnio pochwalił nasze wyczyny ogrodowe chociaż jemu trudno jest zaimponić. Nawet moje okołopomidorowe zabiegi przyjął bez zastrzeżeń. Miłe to.

We wtorek kuchnia należała do mnie. Po raz pierwszy w tym sezonie robiłem swoje leczo. Przepis publikowałem w dawnych czasach, na innym blogu. W międzyczasie uległ on modyfikacjom i kiedy tak pichciłem to przy okazji pstrykałem focie bo może się przyda. Jeśli ktoś będzie zainteresowany to mogę ponownie zamieścić przepis. Ciekawostka jest taka, że w całej potrawie są tylko trzy łyżki oliwy (oleju kujawskiego) a sos robi się sam z siebie.

Pomijając szaleństwa między kuchnią a salonem, bo oczywiście Słodkiej się nudzi i co chwilę wymyśla jakieś roboty z cyklu mycie okien czy przesuwanie mebli i odkurzanie, to dużo czasu spędzałem z Lizakiem na spacerach brzegiem-wałem jeziora. Pora też nadarzyła się nie byle jaka bo zakwitł sadziec konopiasty i swoim zapachem wabi chmarę motyli. Dla takiego szalonego fotografa jak ja to raj na ziemii. Niestety zdjęć jest tyle, że do dnia dzisiejszego jeszcze sporo z nich oczekuje na zgranie, obróbkę i publikację. Moje fotograficzne zmagania można oglądać tutaj:


I tym fotograficznym akcentem kończę.

11 komentarzy:

  1. Dzieki Waszym ogrodowym i kuchennym staraniom bedziecie mieli zdrowy prowiant na zime. I nie gderaj na zone, ino pomagaj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Swoje smakuje inaczej jak kupne bo brak w nim chemii. Ja tam nie gderam i pomagam bez mrugnięcia okiem. Inaczej może się to odbić na zdrowiu... moim oczywiście. :P

      Usuń
  2. Szkoda, że ludziom nie wystarcza spijanie nektaru z kwiatów, nie musiałabym wtedy wchodzić do kuchni, a tak to wchodzę tam codziennie, ale bez większej satysfakcji ;)
    Za to fotografowanie motyli, o to w pełni satysfakcjonujące zajęcie, zdjęcia twoich motyli fajowskie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja tam lubię pichcić tylko zazwyczaj nie mam kiedy. A fotografowanie to taka odskocznia.

      Usuń
  3. Donoszę uprzejmie i podjęciu próby powrotu do świata (ledwo)żywych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanotowałem i się cieszę.

      Usuń
    2. Bardzo prawidłowa reakcja :)

      Usuń
    3. Inaczej być nie mogło.

      Usuń
  4. O to widzę że i humor sie poprawi, jak ego zostało połechtane :) Oby więcej takiego łechtania :) http://granica-istnienia.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, chociaż innym ciężko zaimponić pracą. Teraz w cenie jest cwaniactwo.

      Usuń
  5. Chcialabym miec swoj ogrod ze wszystkim. Chce ci sie ogoreczka, wychodzisz se przed domek i masz. Chce ci sie pomidorka, masz. Chce ci sie jajeczko... Nie, kurek to chyba bym nie hodowala, kurzych kup nie znosze :-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki!!!